Gdy ciało zaczyna mówić: stres, lęk i objawy psychosomatyczne. Co naprawdę próbuje nam powiedzieć organizm?
Są chwile, w których ciało zdaje się przeczuwać to, czego świadomość jeszcze nie chce dopuścić do głosu.
Mówimy sobie: „wszystko jest w porządku”, podczas gdy szczęka od godzin pozostaje zaciśnięta, oddech staje się płytszy, a sen traci swoją regenerującą głębię. Wypełniamy obowiązki, odpowiadamy na wiadomości, podtrzymujemy codzienny rytm… jakby nic się nie działo. A jednak gdzieś pod powierzchnią organizm zaczyna przemawiać własnym językiem.
Serce przyspiesza bez widocznego powodu. W klatce piersiowej pojawia się ciężar, którego trudno się pozbyć. Brzuch zaciska się przed spotkaniem, którego przecież „nie ma się czego bać”. Głowa boli pod koniec dnia, mięśnie nie potrafią rozluźnić się nawet w ciszy, a zmęczenie pozostaje mimo odpoczynku.
Psychika nie zawsze mówi wprost. Czasem to, czego nie potrafimy jeszcze nazwać, pojawia się najpierw jako napięcie, bezsenność, niepokój czy niewytłumaczalne pobudzenie. Nie dlatego, że każdy objaw jest symbolem ukrytej historii, lecz dlatego, że człowiek nie składa się z dwóch oddzielnych światów — ciała i umysłu. To jedno doświadczenie, które przemawia różnymi językami.

Psychika i ciało nie prowadzą dwóch oddzielnych żyć
Współczesna psychologia i neuronauka coraz mniej potrzebują sztucznego podziału na „psychiczne” i „fizyczne”. Organizm nie funkcjonuje w ten sposób. Emocja ma swoją fizjologię.
Lęk może zmieniać sposób oddychania i napięcie mięśni. Stres wpływa na pobudzenie autonomicznego układu nerwowego. Długotrwałe napięcie może współwystępować z zaburzeniami snu, zmęczeniem i nasileniem niektórych dolegliwości bólowych. Jednocześnie sygnały płyną również w drugą stronę: to, co dzieje się w ciele, wpływa na sposób, w jaki mózg interpretuje sytuację.
Jednym z pojęć opisujących ten proces jest interocepcja — zdolność do odbierania i interpretowania sygnałów dochodzących z wnętrza organizmu, takich jak bicie serca, oddech, napięcie czy sygnały z przewodu pokarmowego. Badania pokazują, że sposób przetwarzania tych sygnałów może mieć znaczenie m.in. w zaburzeniach lękowych, depresji i innych trudnościach psychicznych.
Dlatego objaw fizyczny związany z napięciem psychicznym nie jest objawem wymyślonym. Jest realnym doświadczeniem organizmu.
Atak paniki: kiedy alarm uruchamia się bez widocznego pożaru
Jednym z najbardziej intensywnych przykładów spotkania psychiki z ciałem jest atak paniki. Serce przyspiesza. Oddech się zmienia. Pojawia się drżenie, zawroty głowy, ucisk, gorąco albo zimno. Człowiek może mieć poczucie utraty kontroli, omdlenia lub zbliżającej się katastrofy.
I wtedy łatwo uruchamia się pętla:
czuję coś w ciele → boję się tego sygnału → napięcie wzrasta → sygnał staje się silniejszy → boję się jeszcze bardziej.
W psychologii lęku dużą rolę przypisuje się właśnie interpretowaniu doznań płynących z ciała oraz uczeniu się nowych sposobów reagowania na te doznania. Nie wystarczy więc powiedzieć sobie: „uspokój się”. Organizm potrzebuje doświadczenia bezpieczeństwa, a nie wyłącznie logicznego argumentu. Możliwym jest, zastosowanie narzędzia wspomagającego przełączenie układu nerwowego jakim jest NeuroReset, aby wspomóc się od strony ciała w trakcie przeżywania ataku paniki. Jest to autorskie narzędzie integratywne, stworzone przez psycholog Magdalenę Biela, które od lat wspomaga pacjentów przeżywających ataki paniki. ( www.terapiareleaseme.pl )
A może objaw ma znaczenie?
Psychologia głębi proponuje jeszcze inną perspektywę.
Nie pytamy: „Jak pozbyć się objawu?” ale „Dlaczego pojawia się właśnie teraz?”
Nie po to, aby romantyzować cierpienie. Nie każdy ból jest symbolem, nie każda choroba „ma psychologiczną przyczynę”, a doszukiwanie się ukrytego sensu za wszelką cenę może być krzywdzące .Jednakże czasem warto zobaczyć kontekst.
„Co działo się w życiu, kiedy bezsenność stała się codziennością?”
„Od jak dawna człowiek żyje w stanie ciągłej gotowości?”
„Ile razy powiedział_m „dam radę”, kiedy w środku pojawiało się „nie mam już siły”?
„Czy ciało pozostaje napięte nawet wtedy, kiedy obiektywne zagrożenie minęło?”
„Czy odpoczynek wywołuje ulgę — czy raczej poczucie winy?”
Objaw przestaje wtedy być wyłącznie przeciwnikiem. Może stać się informacją o całym systemie, w którym żyje człowiek.
Uważność nie oznacza „przestań myśleć”
Jedną z dróg odzyskiwania kontaktu z własnym doświadczeniem może być praktyka uważności. Nie chodzi w niej o opróżnienie głowy z myśli ani zmuszanie się do spokoju.
Uważność jest raczej ćwiczeniem zauważania: co właśnie się ze mną dzieje?
Gdzie w ciele pojawia się napięcie?
Jak reaguję na nie automatycznie?
Czy próbuję natychmiast je usunąć?
Czy potrafię pozostać z doświadczeniem przez moment bez rozpoczynania wewnętrznej walki?
Badania nad interocepcją i mindfulness wskazują, że sposób odnoszenia się do własnych sygnałów cielesnych może mieć znaczenie dla zdrowia psychicznego. Nie jest to jednak uniwersalne lekarstwo ani zamiennik psychoterapii czy leczenia medycznego.
Psychosomatyka nie oznacza: „to wszystko jest w Twojej głowie”
Pacjent, który od wielu lat cierpi na zaburzenia psychosomatyczne, może spotykać się z niezrozumieniem, brakiem wsparcia czy bagatelizowaniem jego objawów. Kiedy mówimy o psychosomatyce, nie mówimy:
„Nic Ci nie jest.”
Mówimy:
„Przyjrzyjmy się człowiekowi jako całości.”
Dlatego nowe, nasilające się albo niepokojące dolegliwości fizyczne wymagają odpowiedniej konsultacji medycznej i uważności lekarzy, na to co pacjent chce im przekazać. Dodatkowo, psycholog nie powinien zastępować lekarza tam, gdzie potrzebna jest diagnostyka somatyczna. Ważnym jest, aby w tej kwestii działać wspólnie i kompleksowo.
Ale również odwrotnie — prawidłowe wyniki badań nie muszą oznaczać, że cierpienie człowieka jest nieważne. Czasem potrzebne jest poszerzenie pytań kierowanych do pacjenta i próba zintegrowania jego doświadczeń. Pacjent powinien przede wszystkim zadać sobie pytanie, czy chodzi wyłącznie o ciało? Czy może jest to kwestia, która zaczęła być najbardziej alarmująca, ponieważ nie może zostać zignorowana?
Kiedy warto porozmawiać z psychologiem?
Warto rozważyć konsultację, gdy zauważasz, że napięcie, lęk albo objawy fizyczne zaczynają ograniczać Twoje życie; gdy coraz częściej obserwujesz własne ciało z niepokojem; gdy unikasz miejsc lub sytuacji z obawy przed kolejnym atakiem paniki; gdy trudno Ci odpocząć mimo zmęczenia albo gdy masz poczucie, że od miesięcy funkcjonujesz przede wszystkim dzięki zaciskaniu zębów.
Nie trzeba czekać na moment całkowitego wyczerpania. Psychoterapia i pomoc psychologiczna nie polegają jedynie na usuwaniu objawów.
Czasem ich początkiem jest spokojne pytanie:
„Czego dotąd nie mogłem lub nie mogłam w sobie usłyszeć?”
W MINDREST w Tychach patrzymy na zdrowie psychiczne kompleksowo — łącząc perspektywę psychologiczną, diagnostyczną, neuropsychologiczną, psychosomatyczną oraz uważną pracę z doświadczeniem człowieka.
Bo czasem droga do zmniejszenia napięcia zaczyna się nie od kolejnej walki z własnym ciałem.
#psychosomatyka #pracazciałem #psycholog #psychologtychy #psychoterapia #psychoterapiatychy


Bez odpowiedzi